***
a może właśnie nad wyraz widzę
zwierzęta w ludziach, w człowieku zwierzę
raz mnie to cieszy a raz się brzydzę.
Bywa, że ciężko czasem odróżnić
świnię od panci co obok siedzi
robi bałagan, chrumka pod nosem
mam po niej sprzątać, wzrokiem mnie śledzi.
Czasem się wzdrygam, bo robi fetor
gdy nie dość spełnię oczekiwania
obrzuci gnojem, chlew wokół stworzy
i być człowiekiem też mi zabrania.
Albo tasiemiec- całkiem daleko
niby nic nie chce a wszystko niszczy
nie ma jak uciec i powiem szczerze
po nim zostaje najwięcej zgliszczy.
Podobnie komar- niby uprzejmy
dziury nie zrobi a krwi upije
potem cię swędzi dusza, sumienie
ślad pozostaje, męczy niemile.
Lecz co tam komar gdy jest się żmiją
bo być człowiekiem dzisiaj jest trudno
kąsa i syczy lub pluje jadem
potem się dziwi, że wokół smutno.
Szczęśliwy człowiek co naśladuje
wierność i przyjaźń pieska zwykłego
lub taki co to lubi się tulić
jak miły kotek, nie robiąc złego.
A taki jeszcze co podśpiewuje
jak ranny ptaszek wiosną i latem
to czyste złoto, słuchać go miło
dzieli się chętnie radosnym światem.
Mrówka i pszczółka i mnóstwo zwierząt
godne zwyczaju naśladowania
więc bądźmy wierni temu co dobre
bo tylko dobro warte kochania.
Ktoś pomoże ?
