Księżycowe sprawy
Pan patrzy w niebo, panie Kruczek
A ja się pytam: - Co pan widzi?
Księżyc nad wyspą zawisł krzywo
Chciałby zejść niżej, cóż
zahaczył
rogiem? Skąd rogów ma aż tyle?
Czy dorobione, własne, kupne?
Księżyc podrapał się w łysinę
otworzył oko, łypnął
zgasł
Po ciemku szukał czegoś jeszcze
lodu w kieszeni? - raczej ciepła
uksiężyconych
kształtów
gwiazd
Pan się nie boi, panie Kruczek
Ja już nie pytam, co pan widzi
.
Wiersz napisany po przepięknym wernisażu grafik pana Kruczka (nie pamiętam imienia), pt. "Księżycowe sprawy".
Artysta zrobił na wejsciu happening, w którym rozdawał gościom garściami lód z kieszeni, wirował i rozrzucał podartą folię aluminiową.
A światło to zapalało się to gasło. Piękna rzecz. Tak mi się jakoś przypomniało... Ludzie w tak różny sposób dzielą się sztuką.
