Pod białym płaszczem /Sonet ~ № 305
Biała zasłona spadła na ogrody
Zimowy podmuch wcina się w framugi
Zasnęły rzeki pośród twardej wody
Cień na jeziorze kładzie się zbyt długi
Mróz malarz srebrem na szkle kreśli wzory
Świerk pod ciężarem bieli cicho drzemie
W mroku znikają wszystkie czasu pory
Zima swym płaszczem otuliła ziemię
Wrona niczym punkt na kredowym polu
Szuka posiłku pośród martwej ciszy
Świat trwa zastygły w mgieł bieli woalu
Tylko szept mrozu czujne ucho słyszy
Ciepło kominka ogrzewa me dłonie
Złoty blask ognia w małej izbie płonie
~ Pióro Amora ~
© I.I.MMXXVI
