Nie budź licha!
W zamczysku, gdzieś w krainie obcej położonem
Królewna raz się w palec ukłuła wrzecionem.
Zdążyła jeszcze opaść na wygodne łoże,
We śnie czeka na tego, co ją zbudzi, może.
A zaraz po królewnie, jak gdyby przez czary
Zasnęli wszyscy w zamku, zasnął zamek stary.
(Nie chcę wnikać w szczegóły, bo mi się wydaje,
Że król śpi z pokojówką, królowa z lokajem;
Że podskarbi, choć chrapie, to nie leży biernie,
Lecz knuje, jak podatki dać na geotermię;
Że dworzanom od rana śnią się do wieczora
Sposoby, jak pozbawić udziału w wyborach
Tych, co oleju mając więcej od nich w głowie
Mogliby coś mądrego doradzić królowi...)
Wszyscy śpią. Nawet czarne śpią na baszcie wrony,
Nawet pamflet o zdrajcach – wciąż niedokończony,
Nawet złodziej, co państwo doi w interesach,
Śpi minister-bandyta, zasnął kot prezesa,
Śpi hetman utrudzony. Tyle kłamał przecie,
Że od dawna o wrogiej wiedział on rakiecie,
Lecz milczał on i inni ludzie z jego kliki,
By nie rozsiewać zbędnej zupełnie paniki...
Królewiczu! Gdy ujrzysz ten zamek uśpiony,
Nie szukaj w nim królewny – swojej narzeczonej,
Niech śpi do końca świata spokojnie i cicho.
Gdy obudzisz królewnę, zbudzi się też licho.
.
