wampir czy brzoza - z tomu Wampir czy brzoza
i rybaków śpiew:
ach jakie piękne te brzozy
ach jakie piękne te włosy
z bladością śmiertelną zmieszane
bladością śmiertelną zmieszane
to kłamstwa księżyca
one cicho brzmią w deszczu
suchy kaszel głos martwy
planeta bez atmosfery
wolność
uległeś złudzeniu
wampir wykorzystał daną mu przez Szatana sieć kłamstw
musiał być kiedyś dzieckiem
wcześnie musiał poznać zabójcę
(pięknego tygrysa lub wijący się śluz)
zabił w tobie zaufanie dziecka
za długo żyjemy, świat jest piękny
ale robaki ścielą się gęsto, a ty też jesteś robakiem
świat zatrzymuje w sobie piękno, a nie trupy
kto za długo żyje, kto nie utonął, kogo obudzono
z koszmaru śmierci
jest "nie z tego świata"
i jest dzieckiem Szatana
włosy czarne na twarzy topielicy
i rybaków śpiew:
ach jakie piękne te brzozy
ach jakie piękne te włosy
z bladością śmiertelną zmieszane
bladością śmiertelną zmieszane
*********
każdy atom był już wszędzie, spojrzenia i myśli zatoczyły koło
i powróciły z nieskończoności na swoje miejsca
nieobliczalność, walka, odnawialność
woda odrzuciła swoje nieostrożne dziecko
przyszedłem o sekundę za późno
by spotkać się z gestem, oddechem
wyrazem tej duszy po tej stronie,
ale na tyle prędko by poczuć jeszcze niczyje ciepło
i maskę piękna, ślad życia
i chciałem jej coś powiedzieć, przytulić,
dla mnie nie była całkiem martwa,
nigdy nie będzie
włosy, ten wspaniały rozrost życia samego,
który podtrzymuje kata i ofiarę, troszczy się o pchłę zgniataną paznokciem
i o lwiątko miażdżone przez nowego samca i o tego samca
i o mnie i o mojego raka i raka raka, o wszystko...
ale tylko nie o piękno i przyzwoitość, a te i tak są...
Czy natura zdarzeń nie da się odkształcać?
Czy nie ma jakiś rzadkich kwiatów?
Czy żyje jeszcze zapomnienie?
Czy tylko jest ten żywy trup?
taki piękny, że aż rybacy śpiewali
serce przytuliło się do kory, co czułem?
- czułem radość wzrostu i upływu i utraty
szukałem mieszkań na osiedlu ze snu
znalazłem brzozy, przytuliłem się, zaśpiewałem
- jakieś oczy, gęste włosy, rozkwit śmierć woda natura jej opór
wzajemny opór spotykający się w nieskończoności
zdobywanie i utrata świata
- objąłem to inne ciało moje
też oddzielone, samotne, smutne, martwe, śpiące, odłączone
wampir czy brzoza?
- przypominanie dzieciństwa, ale nie niewoli wobec tyranów
tylko tego co zawsze się buntuje, więc ma rację,
jest pierwsze, zmienia prawa, co czułem?
- że ofiarą praw (życie, fizyka cząstek fal mas, przestrzeń, czas)
padła niewinność
nie potworów, nie skrupułów, nie słabości, nie stłumienia,
ale tylko praw i przypadków,
wijących się węży i cząstkowych chęci, wystających korzeni, kiełkujących pragnień
i pięknych tygrysów, bez świadomości zagrożeń
(czym jest każdy wypadek, okrucieństwo
i nieludzka zbrodnia)
tylko ludzka zbrodnia jest gorsza
tysiące trupów i jedna ofiara
wojny porzucone, idą orać, zrozumieli że bronie i maszyny
to nie ich narzędzia ale na odwrót
nie czują już nienawiści, twarz ofiary tchnie spokojem
szatani skowyczą, bo nie będą mieli czego robić, żyć
duch święty zmienia prawa
upodabniają się więc do świętych i dzieci
wampiry
