Śnieżna noc
Dwa cienie od dwóch latarń do nóg mi się tulą,
Choć każdy w inną stronę na ulicy leży.
Latarnie obrośnięte mglistą blasku kulą
I śnieg - jak gdyby pióra wytrzepane z pierzyn.
Na drzewach nie ma liści. I sam nie wiem czemu
Nie spadną z nich te wielkie, śniegowe poduszki,
Które się patrzącemu na nie zziębniętemu
Kojarzą z miłym, miękkim i wygrzanym łóżkiem.
Ulica - pasmo w śniegu niknących kolein -
Nie pamięta, że była rano odśnieżana.
Nie ma na niej nikogo. Sam jej środkiem brnę i
Co chwila się zapadam w zaspy po kolana.
.
