Eros
unoszę się milimetr nad wersem.
W chwili między nic a wszystko
coś jeszcze czeka.
Serce tupie.
Już.
Wkrótce.
Przesuwam dłoń po cieniach —
nie ma cię
i prawie jesteś.
Skóra ustawia się ku korytarzowi,
otwiera pory
jak oczy.
Ćma, która zobaczyła światło
i jeszcze nie wie,
czy istnieje poza nim.
Powietrze gęstnieje przy drzwiach.
Palce szukają przestrzeni.
Łzy stoją pod powieką.
I wszystko we mnie
zsunie się,
nie utrzyma formy.
Ale jeszcze
nie.
