Migracja
powietrze ciągnie się
jak wata cukrowa
poszłam na spacer
na boso
chciałam sprawdzić,
czy ziemia jeszcze oddaje ciepło
moje miasto zna mnie po butach,
po ciężarze kroków,
odbitej w kostce brukowej podeszwie
chodniki mają puls,
tętni pod asfaltem w żyłach ścieków
życie toczy się
pustą puszką,
kopaną w kółko,
żeby sprawdzić,
czy jeszcze dźwięczy
z dłoni wylatuje –
Numenius arquata
nic spektakularnego
zostawia ostrym dziobem
czerwoną kropkę
niebo przyjmuje jego cień —
tak uczę się emigrować
