Jeszcze bez
Jeszcze minutę
Jeszcze tylko ten wiersz
A może oddech jeden
Posiedzę między Twoimi snami
Między bzem a obojętnością
Między magnolią
A startującym w życie motylem
Skrwawię ostatki niedomówień
Na chłodny zachód słońca
Zeszklę szron na sercu
Wygładzę starannie ciszą
Rozprostuję ażurowe skrzydła
Rozgrzeję struny śmiechu
Połknę łzy rozcieńczone komplementem
Odwrócę owal źrenic ku Tobie
Raz jeszcze zawibruję sercem
A potem zarządzę restart hipokampu
I pogoń szlakiem łabędzi ku światłu
Bez lęku
Bez żalu
Bez odwrotu
