burza
huk rozdarł niebo
ciemne chmury huczały
pomrukiem dzikiego zwierza
wiatr gwałtownie porozwiewał
drzewa uginały się trzeszcząc i świszcząc
ziemia trzęsła się pod stopami
napór wichrów spychał ciało
i pogrom nasilał się wybuchem
błyskawic
nad domem ulewa zasłoniła
cały horyzont
w szyby uderzał mocny poryw
grzmot ostrzegał
drzwi zamknię ..
kobieta nie mogła powstrzymać
skradającego się nieszczęścia
nieświadomie uchyliła drzwi
swojego serca,on jak nieproszony gość
zakradł się,w jej duszę
napierał,obezwładniał jej wolę
jak pająk oplatał kokonem złudzeń
jego sieć oplotła umysł
pozbawiła swobodę jego głos
zwodził na manowce
szła za nim pełna lęku
krzyczał jesteś tchórzem...
nie powiedziała to ty jesteś słaby
brzask rozjaśnił ją słonce spojrzało
zmącony rozum otwierał jej inną
lepszą prawdę
nie wierz nagłym porywom
nie obiecują nic dobrego
zniszczą twoją harmonię,a nawet rodzinę
lepiej nie wywoływać burzy
w bezpiecznym zakątku cieszyć się
spokojem drobiazgiem losu
małymi radościami
i brać cierpliwie to co boli
być pełną wiary i nadziei
a pod nogami stały kąciki a gdy
czegoś ci brakuje
cuda są obok i ty masz w sobie
dobroci i miłości
w naturze jest lad i wzajemne pomaganie
fauna i flora jest sobie potrzebna tak jak dla na tlen
drobne istnienia potrzebne
nic na nikim nie ma przewagi
duże knieje nad gajami
małe kwiaty nad ogrodami
jesteśmy wszyscy sobie niezbędni
