Kaczorek Izydorek - trzy lata później
Kiedy jadłem podwieczorek,
Przyszedł do mnie Izydorek.
Tak, ten z moich rymowanek,
Kwakał jakby był pijany.
Słowa składał nieporadnie,
Szybko jakoś i nieskładnie.
W końcu z miną przeszczęśliwą
Chciał zaprosić mnie na piwo!
Twierdził, że mi się należy,
Bo mu wreszcie ktoś uwierzył,
I rozpoznał w nim kaczora
Choć już była późna pora.
Pomyślałem, że oszalał,
Albo się już nieźle zalał,
Przecież gołym okiem widać,
Że to kaczor, a nie ryba.
Mówię mu: Czyś Ty szalony?
Tak zostałeś wymyślony.
Wszyscy Cię już przecież znają,
Żeś ty kaczor, a nie zając!
- Tak. - Powiada, lecz nie w tym rzecz,
Już się miałem Ciebie zrzec,
Lecz mnie dzisiaj rozpoznano,
Po tym, co zrobiłeś rano.
A Twój wierszyk na YouTubie
Ma już ponad sto polubień
Ten, co o mnie napisałeś.
I choć grosza mi nie dałeś...
Już się stałem popularny
w kręgach, wszak nieidealnych,
Lecz Ci wdzięczny jestem za to,
Że mnie jeszcze kochasz – tato.
Tym ostatnim mnie rozczulił,
Zmiękczył serce aż do bólu.
Jeszcze zrobił taką minę...
Że musiałem wypić z synem!
12-03-2026
GrzesioR
