Tak bardzo chciałabym być po prostu na Ciebie zła
jakiś taki smutek,
wewnętrzny niepokój,
ale sama nie wiesz, dlaczego
i skąd on się wziął...
A przecież wszystko zaczęło się dobrze.
Wstałaś, wypiłaś ulubioną kawę,
słońce wdarło się przez okno
i oświetliło cały pokój.
Nawet nie pada...
Ubrałaś ulubiony sweter,
umalowałaś usta
i nic...
A gdyby to była złość na Ciebie?
Hmm, tak bardzo chciałabym być po prostu na Ciebie zła.
Pokrzyczałabym trochę, poprzeklinała,
może i trochę popłakała,
ale potem...
pogodzilibyśmy się.
Przytulałbyś mnie
i obsypał pocałunkami,
a ja jeszcze przez chwilę,
udając dąsy,
odwzajemniłabym pocałunek.
I złość by przeszła,
a ja znów poczułabym szczęście.
A tak — jak ma przejść coś,
czego nawet nazwać nie umiem?
Tak bardzo chciałabym być
po prostu na Ciebie zła.
