Granica
spokojnie, wygodnie mieszkam
to tam oswajam potwory
i tam natrętny strach pierzcha.
W cichości serca, z pokorą
układam się wciąż na nowo
wygaszam burze, pożary
łagodne przyjmuję słowo.
Flirtuję z pogodą duszy
ta przetrwa gdy wszystko minie
przyjmuję bożą opatrzność
przestaję myśleć o winie.
I tam za moją granicą
jest ogród anielskich poruszeń
nie znajdziesz tam lęków, obawy
tam kwiaty kwitną od wzruszeń.
Tam nigdy nie pytam "dlaczego"
lecz łzami podlewam nadzieję
i sama graniczę już z cudem
bo z życia własnego się śmieję.
