h i q zimowe
***
jadąc do domu
wypatrywałam pustki
białego pola
***
pod nagim drzewem
na ścieżce z martwych liści
ciepłe oddechy
***
młoda choinka
stroi się w róż zachodu
pełnia jak bombka
***
zimno - a dzieci
już z dala od kominka
znajdują ciepło
***
gdy zaszło słońce
śnieg zamigotał piękniej
w świetle latarni
***
kruki czekają
aż wyjdę je nakarmić
mięsem ze stołu
***
w zimową nagość
przez drzewa wreszcie widać
zakręty drogi
***
zimno tak zimno
że tylko głos puszczyka
zdaje się ciepły
***
styczniowy pogrzeb
słońce zagląda w oczy
łzy zamarzają
***
śniegu
filigranowy puszku
z masywnej chmury
***
jak tu wejść pierwsza
bez poczucia winy
na świeży śnieg
