taki człowiek
w której krzyk się w gardle dławi
tak by nie móc w niej usłyszeć
skargi która boleść sprawi
tobie innym komukolwiek
co się znalazł w owej ciszy
rozumiejąc kim jest człowiek
który nawet w niej usłyszeć
wciąż potrafi szepty duszy
pośród krzyku paranoi
chociaż czuje że nie musi
nagiej prawdy się nie bojąc
innym komukolwiek tobie
w oczy spojrzy bez cykorii
to poeta . taki człowiek
pełen cudzych alegorii
.
widziałam portret adama
w galerii snów pana boga
tam gdzie panuje dni dramat
prawdziwa nędza i trwoga
a ewie łez już brakuje
więc usta krzywi w uśmiechu
udając że nic nie czuje
na przekór codziennym grzechom
widziałam . lecz cóż mi z tego
gdy sztuka nad wyraz marna
udaje że to nic złego
gdy twarz adama jest czarna
próbując wmalować błękit
farba zasycha w rozterce
serce rozpaczą dni tętni
nie pragnąc sztuki tej więcej
.
to co się urodzi w ciszy
z czasem krzykiem stać się może
abyś w końcu mógł usłyszeć
że prawdziwe dzieło boże
jest na miarę człeka szyte
i zdobione pozorami
których wzory wciąż ukryte
przejściem są do życia narnii
tam gdzie w ciszy wciąż się rodzi
rój nadziei pełnych światła
które tonąc w snów powodzi
krzykiem milkną w głębi gardła
.
wiem że nieraz mówią o mnie:
'bez materii nie ma ducha'
lecz wciąż wierzę nieprzytomnie
że jestestwa warto słuchać
nawet jeśli nikt nie wierzy
w wolność duszy niespożytą
uwierz mi: że warto przeżyć
lot tak piękny jak widnokrąg
rozświetlony dusz błękitem
tych co dar posiedli w mowie
pozwalając by się świtem
mógł narodzić nowy człowiek
