Wyszeptany krzyk
Chcesz pamiętać gardłem służę
Dźwięk który wdziera się krzykiem w sekundę
Ulatnia się i rozbija ułudę
Dźwięk który zostaje na zawsze
To ten po stracie
Gdy jasność i ciemność toczy starcie
Twoje uszy muszą przetrzymać natarcie
Dźwięków które przypominają
Elementy jak z domina kiedy spadają
Wszystko się rozsypuje
Gdy nienawiść buduje
Na rozsypanych krzykach,
Duszę wiąże jakby we wnykach
A ona wtedy bezbronna
Zagłada nieuchronna
Zanim więc nakrzyczysz na nią
Bądź jak anioł
Spróbuj mimo wszystko być miłym
Byś nie tęsknił później za nimi
Z twoim krzykiem przegranymi
I z myślami samotnymi
Że przecież mogło być inaczej
Bo sam krzyk ma tysiąc znaczeń
Lecz mocniejszy bywa szept
Jeśli tylko chcesz
