podróże z chochlikiem cd. Jak kamienny posąg zamienił się w misia
najlepsza do tego jest góra Ślęża.
To właśnie tam w magiczną noc Kupały,
panny będą kwiatu paproci szukały.
Chłopcy zaś poskaczą przez duże ogniska
tradycja ta Słowianom bardzo bliska.
Miejsce to pełne jest magicznych mocy
Nie tylko w czasie tej czerwcowej nocy.
To tutaj nasi słowiańscy przodkowie
czcili swoje bóstwa prosząc o zdrowie.
Wdrapywali się po skałach by w końcu
oddać pokłon księżycowi i słońcu.
Będąc na Dolnym Śląsku warto poznać Ślężę, górę magiczną, miejsce słowiańskiego kultu. Położona jest na równinie i wygląda jak wygasły wulkan a u jej podnóża rozciąga się Sobótka, urokliwe miasteczko. Wędrówkę na jej szczyt, nasi bohaterowie rozpoczęli od przełęczy Tapadła, mijali skałki na stromych ścieżkach docierając do źródełka ślężan.
- jaka to przyjemność pić krystaliczną wodę prosto ze żródełka, zachwycali się nasi bohaterowie.
Kiedy byli już na szczycie góry rozpętała się burza a musicie wiedzieć, że w czasie burzy wygląda ona złowrogo.
- Ukryjmy się gdzieś! – krzyczał wystraszony chochlik.
- Schowajmy się pod kamiennym misiem – odpowiedziała dziewczynka.
Kiedy skuleni siedzieli pod posągiem misia poczuli, że się poruszył. Już mieli wziąć nogi za pas i uciekać gdzie pieprz rośnie, gdy usłyszeli jego głos.
- Nie bójcie się, strzegę tego miejsca już od stuleci, burza zaraz minie a ja zabiorę was na górę Radunię.
- Trochę nas przestraszyłeś i w dodatku potrafisz mówić – powiedzieli zdziwieni.
Po drodze powiedział im, że na Ślęży czczono słońce a na Raduni magiczne moce księżyca. Ludzie kiedyś wierzyli, że każdy kamień, każde drzewo ma duszę. Rozmawiali z naturą, słuchali jak szumi wiatr.
Burza minęła, ukazała się cudowna tęcza a nasi milusińscy na grzbiecie misia wyruszyli na Radunię.
- Przyprowadziłem was tutaj żebyście zobaczyli i opowiedzieli innym, że to także miejsce magiczne jak i Wieżyca. Co prawda najbardziej znana jest Ślęża bo jest najwyższa i zachowało się tam najwięcej kultowych rzeźb ale warto je też odwiedzić i wysłuchać ich historii. Opisuje ją każdy głaz, każda kamienna rzeźba i stare drzewa.
Miś wraz z nimi wrócił na swoje miejsce na szczycie Ślęży. Zamruczał jeszcze cicho a łapy zaczęły mu sztywnieć. Chcieli jeszcze go o coś zapytać ale był już kamiennym posągiem i dumnie stał na cokole. Emilka i chochlik wiedzieli już, że nie jest to zwyczajna, kamienna rzeźba. Bo gdy ktoś dotknie dłonią kamiennego misia, wypowiadając swoje marzenia może wyczuć, że ta góra słucha go i czuje.
