Gdy głaszczę kota
Gdy głaszczę kota to czasami
Taka nachodzi mnie ochota,
By z kotem zmienić się rolami...
Gdy głaszczę kota.
Gdybym był kotem żaden budzik
Nie denerwowałby mnie wcale.
Budziki przecież są dla ludzi.
Ja spałbym dalej.
I o pieniądze bym uparcie
Nie walczył. Po co one komu?
Byleby w misce było żarcie
I ciepło w domu.
Miałbym też wszystkie kocie panie -
Sąsiadki z lewa i te z prawa...
Że ludzie wolą monogamię
To jest ich sprawa.
Kiedy za oknem deszcz i słota
Kot w ciepłym domu jest. Ma pana,
Co musi wtedy głaskać kota,
Wziąć na kolana.
Tak marzę, raptem budzik dzwoni,
A we mnie sprzeciw wciąż narasta,
Że muszę kota z kolan zgonić,
Iść w deszcz do miasta...
.
