Stworzyłeś mi piekło
Jestem gniewem
i kamieniem który przypomina
skałę
każda łza drąży pamięć
o włosach zębach żebrach
trudno się wyrwać
z ramion znaczonych gwałtem
dłoni tłumiących krzyk
i oddech
Staję się zgodą
choć nie potrafię
zrozumieć
I nienawidzę
tak Cię nienawidzę
Boże
za to że patrzysz
i nie robisz nic
A przecież mógłbyś
go zabić zabrać
cokolwiek
zamiast czekać
na punkt graniczny
krew smakuje jak zawsze
ciepłem i przyzwyczajeniem
do piekła też można przywyknąć
dzieci przecież potrzebują ojca
a Ty nie możesz być Dobry
kiedy milczysz
i nie dzieją się cuda
i nie dzieje się nic
Ty Boże musisz nie istnieć
musisz
