ZORRO, JANOSIK, BATMAN I ROBIN HOOD
na granicy legendy i podatku
każdy z innej bajki
ale z tym samym problemem –
świat znów się nie zgadzał
Zorro przyniósł pelerynę
i podpis w kształcie litery
co zawsze wychodzi na swoje
Janosik miał kierpce i rachunek krzywd
liczony nie w złotych
tylko w „bo tak trzeba było”
Batman przyjechał nocą
bo dzień miał zajęty
ratowaniem wizerunku
Robin Hood przeliczał łupy
na sprawiedliwość
która jak zwykle nie chciała się równo dzielić
usiedli razem
każdy gotów poprawić świat
na własną miarę
i tylko stół był za mały
na cztery racje słuszności
więc długo ustalali
kto ma rację bardziej
a kto tylko efektowniej
aż w końcu ktoś zapytał
czy przypadkiem
nie walczą o to samo
innymi sposobami
zapadła cisza
rzadki gość w takich historiach
i wtedy zgodnie uznali
że najtrudniej nie jest
zabrać bogatym
ani oddać biednym
tylko nie pomylić jednych z drugimi
gdy zmieniają się rolami
