miejska vilanella
noc na palcach wchodzi w ciepły oddech ścian
a robactwo srebrną łuską zalewa ulice
w oknach gasną rozmów jasne tajemnice
miasto szepcze cicho do zaspanych bram
kiedy z trzaskiem zamykają się okiennice
lampy kładą złoto na drzew czarne lice
liście drżą jak myśli, których nie zna plan
a robactwo srebrną łuską zalewa ulice
czyjeś dłonie błądzą przez powietrza spódnice
szukając drugich dłoni po omacku, w półsnach
kiedy z trzaskiem zamykają się okiennice
bezdomna miłość ma z deszczu pelerynę siną
i pod mostem tuli swój bezimienny stan
a robactwo srebrną łuską zalewa ulice
świt już czeka cicho za ostatnią granicą
a noc składa miasto w miękki, ciemny koc
kiedy z trzaskiem zamykają się okiennice
a robactwo srebrną łuską zalewa ulice
