Po końcu będzie trwać.
istnienie starte podeszwami.
Deszcz nadaje mu chrzest bez wiary,
błoto — jedyne schronienie.
Leży tam, gdzie kończą się spojrzenia,
gdzie człowiek staje się rzeczą,
a serce — odłamkiem ciszy.
Refren
Nieśmy w sobie kamienie milczenia,
ciężar imion startych przez czas,
w dłoniach pył — a w nim całe istnienie,
które rodzi się, by utracić nas.
Czy jesteśmy snem ziemi kruchej,
czy oddechem w bezkresie gwiazd?
Jeśli wszystko rozsypie się w ciszę —
kto zapamięta świat?
Miłość kruszy się jak tynk ze ścian,
rodzina bywa wiatrem, co spycha w dół,
zawiść rośnie szybciej niż trawa na grobach.
Chciałbym być pyłem —
lżejszym od pamięci,
niewidzialnym dla oczu,
które mierzą wartość ciężarem bólu.
Refren
Nieśmy w sobie kamienie milczenia,
ciężar imion startych przez czas,
w dłoniach pył — a w nim całe istnienie,
które rodzi się, by utracić nas.
Czy jesteśmy snem ziemi kruchej,
czy oddechem w bezkresie gwiazd?
Jeśli wszystko rozsypie się w ciszę —
kto zapamięta świat?
Lecz nawet kamień trwa, milczący świadek drogi,
po której wszyscy idą, udając, że go nie ma.
Lecz kamień pamięta — nie umie zapomnieć:
jest milczącym świadkiem, który zna drogi,
na których idą ludzie,
patrząc w dal, udając, że nie ma tego, co rozbija ich od środka.
Refren
Nieśmy w sobie kamienie milczenia,
ciężar imion startych przez czas,
w dłoniach pył — a w nim całe istnienie,
które rodzi się, by utracić nas.
Czy jesteśmy snem ziemi kruchej,
czy oddechem w bezkresie gwiazd?
Jeśli wszystko rozsypie się w ciszę —
kto zapamięta świat?
I choć pragnienie zniknięcia bywa ciche,
w każdym ciężkim istnieniu tli się żar:
może wystarczy, by ktoś podał dłoń i spojrzał,
by kamień, choć stary, znów poczuł, że jest.
Refren kończący
Gdy ostatni krok zgaśnie w przestrzeni,
a czas zwinie swe kruche dno,
staniemy nad przepaścią istnienia —
nie jak ciało, lecz czyste „to”.
Nie kamieniem, nie pyłem, nie cieniem,
lecz świadomością bez form i granic,
która była przed pierwszym westchnieniem
i po końcu będzie trwać.
Wtedy zniknie pytanie „dlaczego”,
bo pytający stopi się w byt —
a to, co nazwaliśmy życiem,
okaże się tylko chwilą w Nim.
