serca spokojniejszy rytm
czas spływał kaskadą
a deszcze i burze
stawały fasadą
wiatr niósł tajemnice
które gdzieś w oddali
tonęły w głębinach
rozwścieczonej fali
nikt już nie pytał
gdzie kończy się brzeg
horyzont uciekał
jak nieuchwytny bieg
skały cierpliwie milczały
zużyte solą i czasem
aż światło gasło powoli
znikając za gęstym lasem
i tylko pamięć pokrętna
wciąż powracała jak refren
że wszystko, co było spokojem
stało się skutecznym lekiem
bo morze nie pyta o sens
ni czasu nie mierzy żalem
zabiera to, co zbyt ciężkie
i milczy pod własnym ciężarem
a w ciszy po ostatnim sztormie
gdy ucichł rozpaczy krzyk
został jedynie oddech
i serca spokojniejszy rytm
