Pod skórą
bez hałasu.
na powierzchni —
ani kropli.
Pod skórą —
miasto wygaszonych świateł.
Jedno z nich
uczy się być mną —
zapala się powoli,
jeszcze nieśmiało
jak gwiazda przecierająca oczy
po długim śnie
Pulsuje pod skórą —
małe, uparte słońce,
które nie zna drogi,
ale już czuje jej kierunek
Ciemność cofa się o jeden oddech
Światło rozchyla żebra
Rozlewa się ciepłem
Po zimnych ulicach ciała
Najpierw iskra
Potem żar
Powolna nauka życia
na końcu — imię,
wypowiedziane
po raz pierwszy
z ciekawością
