Podejrzliwość
rosła w nim podejrzliwość,
zarówno wobec wiernych czcicieli
podstarzałego Boga,
jak i tych, którzy ochoczo drwili
z jego zakurzonych
ołtarzy.
Łatwość,
z jaką jedni wchodzili
do swoich przytulnych zaświatów
i duma, z jaką drudzy wznosili
swe umysły, niczym gołe miecze
pokryte krwią wyśmianych prostaczków,
przerażała go jednakowo.
Prowadząc palec
pod ciągiem świętych liter,
zawsze docierał do brzegu
tego samego jeziora,
w którym nurkując przed laty,
pomylił cienie okońków,
uciekające po piaszczystym dnie,
z prawdziwymi
rybami.
Zwiedził wiele
niewidzialnych krain,
dlatego wiedział,
że do niektórych sezamów
hasło działa dopiero
po wypowiedzeniu go
przyciszonym,
niepewnym głosem.
