stary kamień
rozkochać mnie pragnie od nowa
chce abym wrócił do siebie
tam wiosna zieleni się w słowa
noc przy oknie rozpina zasłony
na szybach zostawia odbicia
każdy oddech, zgubiony i płonny
szuka w spokoju powodów do życia
a ja w progu ciszy mej stoję
z otwartą dłonią zapomnienia
jakbym szukał właściwych śladów
w miejscach, których już nie ma
wiatr cichutko rozwiewa imiona
na ścieżkach kroków jeszcze nie słychać
moja krew — cierpliwa i żywa
uczy od nowa oddychać
pod serca biciem, stary kamień pęka
wokół którego, jako dziecko żyłem
teraz wracam — nie tam, skąd odszedłem
lecz tam, gdzie pierwszy raz byłem
