Błękitnopióra
wieczorami wyplata kosze
zajęła dłonie
miękkimi gałązkami wikliny
by ulżyć myślom
na ganku przysiadł ptak
błękitnopióry
przyniosła go zeszłego lata
z oliwnego gaju
powrócił jak zmęczona dusza
po łyk różanej wody
od razu wtulił się w wełniany szal
przypatrywał się
z uwagą godną człowieka
lśniły jego oczy -
dwa czarne diamenty...
wie że odfrunie
po zachodzie słońca
do szczęśliwej krainy
i wie że wróci
będzie czekała z koszem
pełnego ziarna
wieczorami wyplata kosze
by ulżyć myślom
błękitnopióra
