Kwitnący migdałowiec w moim oknie
rozkwitł (nie)oczekiwanym
objawieniem
niczym zjawiskowy szkielet
koralowca naziemnego świata
prósząc kwieciem
różowi i bieli zielone trawy
jestem spokojna
jak pszczoła nad kwiatem
z językiem utkwionym
w zapatrzeniu
odurzona słodyczą zapachu
przez otwarte okiennice
z monochromu cyjanowego
nieba
wlatują do środka bladoróżowe
płatki i boże krówki*
zwiastując nowe rozdanie
tylko gdzieniegdzie na starych
pędach
ostały się jeszcze zasuszone
skorupy - "relikty czasu"
utraciwszy swój wigor
zwisają smutno z gałęzi
powoli przemijając
jak na obrazie van Gogha**
radość miesza się z nostalgią
na kwitnącym migdałowcu
w moim oknie
**Nawiązanie do obrazu Vincenta van Gogha pt. "Kwitnący migdałowiec".
