KOMENTARZ
Po tym, że jest inne, niż dotąd wszystko.
wita cię mimochodem
pozornym przypadkiem
ubranym w zbiegi okoliczności
przelatującym świstem tuż tuż
obok serca z uśmiechem
z pewnością z roześmianiem
duszy nakarmionej słowem
kierowanym do ciebie
wplecionym dla ogółu
rozproszonym humorem
skoncentrowanym umysłem
kruszy zazdrość
obezwładnia zniewala
za przyzwoleniem wbija się
głęboko bez znieczulenia
bez respektowana poczekaj
bez wstępu i zakończenia
wydarza się dokładnie tam
gdzie powinno i kiedy powinno
rozrywa na strzępy rozsądek
obsadza stokrotkami niepewność
lśni księżycowym blaskiem
dusi się kumulując emocje
czasami je uwalnia na moment
wibruje myślą o delikatności
motylich skrzydeł i sile młota
pneumatycznego nadając
kształt dla własnego JA
w jej podświadomości
przychodzi wchodzi zostaje
zabiera
odnajduje siebie w niej
precyzyjnością skalpela
wyżyna pragnienia wersami
skraplając się w snach
szasta komplementem
niby od niechcenia
zawsze trafia
nigdy nie chybi
niczym rwący potok
toruje swój ślad
między drżącymi wargami
wykuwa imię swoje jej
zaciera wszystko
peelinguje ciszą
wraca na gładko
na gorąco
przylega dokładnie
oddycha mocno szybko
rozszerza źrenice
karmi głodem
drży echem lasu
jest wszędzie i nigdzie
wpada w jej rytm
stapia ją myślą
a ona płonie szeptem
