Pogarda II- odpowiedź
Nie tak wyraźnie,
jak teraz —
raczej jak cień,
który drżał na ścianie
mojego zmęczenia.
Myślisz, że nie podniosłam cię,
bo nie chciałam.
Ale moje dłonie
zatrzymał czas —
zostały gdzieś
w zamkniętych pokojach milczenia.
Kiedy stanęłaś na progu,
zamarzłam,
żeby odłamki mojego strachu
nie zraniły twych
stóp.
Odkąd go nazwałaś,
twój ból ma teraz kształt.
Strach opuścił framugę,
próg przestał być granicą.
Jeśli odkładasz pogardę —
ja odkładam wstyd.
I staję przy tobie —
nie jako schronienie,
lecz jako kobieta,
która też kiedyś
Podróżowała bez biletu
Odbijając się echem
w drzwiach czyjegoś bólu.
