Trudne rozstanie
Słucham śpiewu milczenia
Czując ciężar na palcu
Niemego odejścia
Chciałoby się tyle wykrzyczeć
Niestety brakuje słów
Skrzypce ucichły po cichu
Tak niepoprawnie
Mało optymistycznie
I niby widać twarze
Wyrazy będące bogactwem
A zarazem sztuczną pustotą
Podnoszę się na chwilkę
By spojrzeć na albumiarskie momenty
Znów zamykając się na wszelką mimikę twarzy
Zanucę kilka lat
Wyśpiewam cały świat
Nie zamknę się na dniach
Wyróżnię każdą z godzin
By zasnąć szczęśliwym
Odchodząc do Ciebie
