Biegnę dalej
duża przestrzeń
dom z kominem
bujna zieleń konie i gadzina
tu wolność mają się zaczyna
biegnę dalej polną drogą
tam gdzie nogi mnie poniosą
dookoła stawy
w nich szuwary kaczki młode
tak przyjaźnię się z przyrodą
stara kłoda z boku leży
przystanąłem
możecie mi wierzyć
oddech świeży zaczerpnąłem
ruszam dalej
zmierzch nadchodzi
przyspieszyłem
kropelki potu
z czoła spływają
jeszcze wiorsta mi została
będę w chacie
za to Bogu Chwała
