X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

INSTRUKCJA UŻYCIA

Wiersz Miesiąca 0
wolny
2026-02-07 00:16
3/3 z tryptyku „Racja anatomii bytu”

człowieka składa się szybko
jak mebel z ambicji
z katalogu „BĘDZIESZ KIMŚ”

w pakiecie:
kości – do dźwigania
mięśnie – do udawania siły
skóra – do granic
i mała saszetka śrubek
pod nazwą: „powody”
narzędzia nie są dołączone

trzeba je sobie zrobić samemu:
z porażek
ze wstydu
z pierwszej straty
która nie ma gwarancji

krok pierwszy:
włożyć serce w klatkę
ale nie zamykać na zatrzask
bo potem pęka jak szkło
gdy ktoś powie „nie”

krok drugi:
zamontować język
tak, żeby nie mielił wszystkiego
co mu ślina przynosi
bo od tego psują się zęby sumienia

krok trzeci:
przykręcić oczy do nocy
żeby umiały widzieć także to
czego nie da się lubić

uwaga:
nie montować dumy na stałe
jest ciężka
i rdzewieje od oklasków

uwaga druga:
nie mylić wątroby z pamięcią
na tych organach siedzą tylko ci
którym pozwoliłeś

a gdy już wszystko działa
przychodzi życie
i robi test szczelności:
wpuszcza do środka miłość
żeby sprawdzić
czy się nie rozlejesz

wtedy dopiero wiesz
po co są dłonie:
nie do trzymania
tylko do puszczania
tak, by nie skrzywdzić

po co są nogi:
nie do ucieczki
tylko do wracania, gdy odszedłeś

po co są usta:
nie do racji
tylko do „przepraszam-pozmywam”

a na końcu
zostaje najdziwniejsza część zestawu:
sumienie
które nie pasuje do żadnej śrubki
a jednak trzyma wszystko

bo człowiek nie psuje się od braku części
tylko od braku sensu –
i żadna naprawa nie działa
jeśli w środku nie ma kogo
obsługiwać
autor

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
18 razy
Treść

6
14
5
4
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0
Warsztat

6
1
5
17
4
0
3
0
2
0
1
0
0
0

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Nicotykanie<sup>(*)</sup>
Nicotykanie(*)
2026-02-10
No dobrze, Stu,

spojrzałam na Twój tryptyk jako na całość i dopiero wtedy poczułam, jak konsekwentnie jest przemyślany. Te wiersze naprawdę chcą być czytane razem, bo dopiero w zestawie zaczynają ze sobą pracować.

„Szkielet organów”
Ten wiersz działa na mnie jak sekcja zwłok przeprowadzana z czułością — bez chłodnej medycyny, za to z uważnym słuchaniem tego, co ciało ma do powiedzenia o człowieku. Każdy organ dostaje tu nie tylko funkcję biologiczną, ale też etyczną, emocjonalną, społeczną. Bardzo podoba mi się, jak balansujesz między metaforą a konkretnością: ciało myśli, pamięta, obraża się i pragnie. Najmocniej trafiają we mnie momenty, w których biologia obnaża nasze złudzenia o kontroli („to nie ja mam ciało / tylko ciało ma mnie”). Podmiotowość okazuje się krucha, chwilowa, trochę zapożyczona — i to brzmi bardzo uczciwie.

„Siedlisko transplantacji”
Druga część wyraźnie przesuwa akcent z wnętrza na pochodzenie. Człowiek zostaje tu złożony z cudzych cech, instynktów i mechanizmów obronnych — niby ulepszony, a jednak wciąż zawodny. Ironia jest ostra, momentami gorzka, ale celna: żadne „upgrade’y” nie chronią przed zdradą samego siebie. Szczególnie mocno wybrzmiewa pointa o dziedziczeniu tego, co „spada najniżej” — bezlitosna, ale trafna, bo przypomina, że rozwój i kultura nie unieważniają naszej zwierzęcej kondycji, tylko ją maskują.

„Instrukcja użycia”
Finał tryptyku jest dla mnie najspokojniejszy, a jednocześnie najbardziej odpowiedzialny. Człowiek jako produkt do samodzielnego montażu, z brakującymi narzędziami i wadliwą instrukcją — to obraz, który długo zostaje pod skórą. To wiersz o sensie jako jedynej części, której nie da się dokupić ani naprawić. Bardzo mocne są fragmenty redefiniujące funkcje ciała: dłonie do puszczania, nogi do wracania, usta do przeprosin. A sumienie jako element „niepasujący do żadnej śrubki” świetnie spina całość, bez taniego moralizowania i bez stawania ponad czytelnikiem.

Całość
„Racja anatomii bytu” to spójny, przemyślany tryptyk, który językiem ciała opowiada o odpowiedzialności, wolności i sensie. Od biologii, przez dziedziczenie, po etykę — każdy kolejny wiersz naprawdę poszerza perspektywę, zamiast ją powtarzać. To poezja inteligentna, ironiczna, ale empatyczna; krytyczna wobec człowieka, lecz niepogardliwa. Taka, która nie daje prostych odpowiedzi, za to bardzo celnie pokazuje, gdzie i dlaczego coś w nas przecieka, stuka i czasem po prostu boli.


Troszkę mi zajęło przeanalizowanie, weekend nie był dla mnie najłaskawszy i dopiero powoli wracam do siebie :)


sturecki
2026-02-10
Mnie z prozy wyleczyła koleżanka, która pełni rolę życiowej korektorki, zresztą jest polonistką ... naprowadza mnie, wytyka błędy i niestosowności i takie tam ... cenię sobie jej zdanie. Około 900 stron mojej "powieści" spoczywa w archiwum i stanowi jedynie dowód, że próbowałem.
Twoje wiersze nie należą do bojaźliwych. A otwartość/wstyd? Traktuję moje wynurzenia w kategorii nauki dla innych. Niech wyciągają wnioski z moich intymnych, wstydliwych czy odważnych słów. Nie, nie mam poczucia wstydu, ani żadnej żenady, ale też znam granicę nieprzyzwoitości i poza nią się nie wychylam.
Dodam, że też rysuję, dla relaksu, ale i dla ilustracji w moich publikacjach. Mam syna po Akademii Sztuk Pięknych, który mówi mi tak: tata, przez to, że rysujesz tak prymitywnie, to da się na to spoglądać. A poza tym, to jest moje! Nieważne, że niedoskonałe.

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
2026-02-10
No widzisz — i to wiele wyjaśnia.

Ja głównie pisuję nocami albo w podróży, w momentach zatrzymania, czasem pod wpływem pracy, Excela i wydarzeń z danego dnia. Piszę od dawna — bardzo dawna — właściwie odkąd nauczyłam się pisać. Z wiekiem przyszła tylko większa świadomość słowa i potęgi niedopowiedzenia.

Kiedy nie piszę, maluję, a gdy nie maluję — robię na drutach i piekę ciasta. Taka „babcia emerytka”, tylko że młoda 😉

Dużo wierszy z tej szuflady wstydu to rzeczy, z którymi długo nie mogłam się pogodzić sama ze sobą. Powoli mi to przechodzi — pod wierszem Migy ostatnio wrzuciłam jeden właśnie stamtąd. To nie są złe wiersze, ale w pewnym sensie są przyznawaniem się do porażek albo do momentów, których nie chcę jeszcze w pełni akceptować.

No i piszę książkę — też dla siebie, jako formę oddechu i moje własne śledztwo kulturoznawcze 🙂

sturecki
2026-02-10
Całe życie pisałem wiersze, więc mam ich mnóstwo, a teraz (na emeryturce) tylko nad nimi siedzę, do czego jestem przyzwyczajony, bo drugą moją pasją są szachy, więc do siedzenia, skupienia i analizy jestem przyzwyczajony. Moja szuflada jest pełna wierszy i tylko je "przerabiam" na dzisiejszy mój styl ... i puszczam w obieg.
Znam poczucie wstydu z pisania, ale ten etap zakończyłem około 20-go roku życia. Teraz jestem szeroko otwarty na wszelkie prądy, zagadnienia, myśli ... i lubię dyskutować, bo uważam, że każda rozmowa czegoś uczy.
Podsumowując ... 80% moich utworów publikuję (nowe + stare po przeróbce), a pozostałe 20% to wiersze okolicznościowe albo takie, które nie nadają się do pokazywania.

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
2026-02-10
Nie zarzuciłam Ci tego, po prostu dzielę się opinią. Takich wierszy nie lubię i nigdy nie chciałabym ich pisać. Zresztą, gdybym czuła, że tak piszesz, to by mnie tu nie było, a już na pewno nie dyskutowałabym z Tobą tak swobodnie, hihi.

Masz swój styl — myślę, że byłabym w stanie rozpoznać Twoje wiersze w całym tomie 🙂 Dość dobrze znam już Twój język, metafory i to „prościej” 🙂

Zawsze tylko zastanawiam się, jak ty Stu możesz być taki płodny, ja 80% moich rzeczy chowam w szufladzie "wstyd pokazać" bo czuję, że to nie to.

Dzielę się tu większością "udanych". Nie planuję nic wydawać — nie mam takich wielkich aspiracji, zresztą sam wiesz, jak pilnuję swojej tożsamości 🙂

sturecki
2026-02-10
Nigdy nie piszę wierszy „pod publikę”. Piszę, bo mam taką potrzebę od dwunastego roku życia. Wiedz też, że na TW zamieszczam utwory, które nie trafią do moich tomików (a mam ich około dwudziestu), nad którymi wciąż pracuję, żeby wreszcie je wydać. Tutaj publikuję więc raczej „odrzuty” albo teksty pisane na bieżąco – jeszcze bez szerszego kontekstu, który miałby je osadzić w konkretnym zbiorze.

Generalnie lubię krótkie formy wypowiedzi, choć dłuższe również nie są mi obce. Mam swój styl pisania (a przynajmniej tak mi się wydaje), ukształtowany jeszcze na nieistniejącym już „Beju”, i tego stylu oraz tej formy konsekwentnie się trzymam. I zawsze piszę tak, jak chcę, choć często eksperymentuję i zabawiam się różnymi formami.

Nicotykanie<sup>(*)</sup>
2026-02-10
Stu, bardzo nie lubię wierszy pisanych pod publikę – widać w nich, że są robione „na pokaz” i czuć to w emocjach. Czasem wygląda to tak, jakby z każdym takim wierszem sprzedawało się kawałek siebie.

Ładne wiersze oczywiście mają swoje miejsce w świecie, ale od poezji oczekuję czegoś więcej. Bardzo lubię medytacyjne teksty i uwielbiam haiku – ich siła polega na tym, że bez nachalności uchwytują chwilę i oddają jej przemijającą atmosferę.

Nie chodzi mi o przesadne rozwlekanie wierszy czy dodawanie słów bez potrzeby. Raczej nie lubię trzymać się sztywnej normy i streszczać wiersza, jeśli potrzebuje dodatkowych trzech słów, żeby można go było poczuć najpierw w ciele, potem głębiej, a na końcu zostawić z pytaniem, że może wiersz wcale nie był o tym, co się wydawało na początku.

Mimo wszystko nie chciałabym, żeby moja poezja kiedykolwiek stała się obowiązkiem czy czymś pisanym dla poklasku. Zawsze wolę szczerą prawdę niż piękne kłamstwa.

Wolę, żeby mój wiersz przeczytały tylko trzy osoby, usiadły na ławce w parku i chwilę pomyślały, albo przy kawie czy herbacie w kuchni – niż żeby przeczytały go tłumy, cytowały jak z górnego regału, a moje słowa nie wniosłyby do ich życia ani sekundy refleksji czy zmiany w patrzeniu i czuciu.

Każdy z nas jest tu sobą samym, więc dopóki piszesz tak, jak naprawdę chcesz pisać, znajdzie się ktoś, kto to przeczyta. Zapewne zauważyłeś, że na portalu obowiązuje zasada „czytaj – oceń”: jeśli ktoś przeczyta, idź i kurtuazyjnie oceń. Nie potrafię oceniać niektórych wierszy – czytam je, przyjmuję, ale nie oceniam, bo wiem, że nie są tym, czego szukam, albo wymagają merytoryki, której mi brakuje, by ją osądzić.

Mam wykształcenie w zupełnie innym kierunku i nie czuję, żeby było to na miejscu, plus nie każdy oczekuje prawdy

sturecki
2026-02-10
Przyznam Ci się, że na początku w ogóle nie myślałem o tryptyku. Najpierw napisałem „Siedlisko transplantacji” – jeszcze pod tytułem „Uzwierzęcenie człowieka”. Potem dopisałem ludzkie cechy wierszem „Szkielet organów”, już od razu pod właściwym tytułem. Dopiero kiedy poczułem, że czegoś brakuje, wpadłem na pomysł tryptyku, który ostatecznie domknęły „Instrukcja użycia” i nazwa dla całości.

Przyznam też, że Ty i „Migrena… 1” mieliście wpływ na to, że ten tryptyk w ogóle powstał. Lubię filozofię i egzystencjalizm – zresztą w tym kierunku idzie większość moich wierszy. Czytelnicy zaczęli mi jednak wytykać nadmiar powagi, filozofii i zbyt długie teksty, więc skróciłem to, co tu publikuję. Wy pokazaliście, że można pisać dłużej i „trudniej” – cokolwiek to znaczy.

Dziękuję za wnikliwą analizę.

Wanda Kosma
Wanda Kosma
2026-02-08
Świetny wiersz w Twoim niepowtarzalnym stylu i sposobie widzenia istoty rzeczy, w tym przypadku człowieka :) Świetna, mocna pointa. Niezwykle ciekawy, inspirujący tryptyk. Pozdrawiam serdecznie :)


sturecki
2026-02-08
Jeśli ten tryptyk inspiruje, to znaczy, że “składak człowieka” jednak zadziałał: trochę żart, trochę prawda, a na końcu ta mocna śrubka, czyli puenta, która trzyma całość, żeby się nie rozsypała w czytaniu.
Pozdrawiam.

Larisa
Larisa
2026-02-07
Człowiek zmontowany z wielu podzespołów jest tylko mniej lub bardziej udanym montażem... dopiero dusza, rozum i sumienie wypełniają tę konstrukcję nadając jej sens.
Bardzo dobry wiersz!
6/5.
Serdecznie Cię pozdrawiam, Staszku:)


Larisa
2026-02-08
:)

sturecki
2026-02-08
Dokładnie tak to brzmi - ciało to tylko składak na śrubkach, a dopiero dusza z rozumem i sumieniem robią z niego “kogoś”, a nie “coś” - i wtedy ten montaż przestaje być przypadkiem, a zaczyna mieć sens.
Pozdrawiam.

Gminny Poeta
Gminny Poeta
2026-02-07
Powiem tak. Nie najgorsze. Jest kilka ciekawych zdań i stwierdzeń. Czytało się całkiem całkiem choć jak zwykle masz pewne niedoróbki logiczne gdyż nagminnie mieszasz podroby z wytworami intelektu, co według mnie nie do końca jest poprawne. Co ciekawe potwierdzasz moje zdanie w morale. Sens to podstawa. Pozdrawiam z uśmiechem:))))


sturecki
2026-02-07
Jasne - biorę to na klatę: czasem wrzucam serce i rozum do jednego gara, żeby szybciej “zagrało” w wierszu, i wtedy logika potrafi się skrzywić jak łyżka w herbacie.
Ale skoro morał i sens dowożą, to znaczy, że mimo mieszania podrobów z intelektem wyszła z tego zupa, którą da się zjeść bez wstydu.
Pozdrawiam.

Magdalia
Magdalia
2026-02-07
Nie da się skonstruować idealnego człowieka. Zostaliśmy wyposażeni w części ciała, zmysły, uczucia, ale osobowość kształtują rodzina, środowisko, doświadczenia . I w zależności od sytuacji życiowej czasami nogi służą do powrotu, a czasami do ucieczki ( bo czasem trzeba uciec). Usta czasem muszą przeprosić, ale czasem mają rację.
Sumienie... ono właśnie wyznacza drogę, ważne by żyć zgodnie z nim, wtedy się nie rozsypiemy.
Ciekawy wiersz.
Pozdrawiam serdecznie:)


sturecki
2026-02-07
Pięknie to domykasz - człowiek nie jest “idealnym zestawem”, tylko żywą instrukcją w ruchu: nogi raz wracają, raz ratują skórę, usta raz przepraszają, raz bronią prawdy, a sumienie jest jak nawigacja - nie obieca, że będzie łatwo, ale jak ją wyłączysz, to prędzej czy później rozjedziesz samego siebie.
Pozdrawiam.

dawid own i<sup>(*)</sup>
dawid own i(*)
2026-02-07
Mocny wiersz i morał płynie z każdej jego części. Szacunek! 6/5


sturecki
2026-02-07
Dzięki - jeśli “morał płynie z każdej części”, to znaczy, że ta cała ludzka maszyneria jednak nie cieknie na marne, tylko jeszcze daje się złożyć w coś sensownego.
Pozdrawiam.

LydiaDel
LydiaDel
2026-02-07
Wiersz pokazuje, że człowiek nie jest gotowym produktem, lecz procesem, który trwa, a na drodze życia uczy się każdą część 'montować' i używać.
Sumienie trzyma całą konstrukcję razem. Ja już odczuwam pewne nieścisłości, a instrukcja się gdzieś "zawieruszyła".
6/5 Serdeczności


sturecki
2026-02-07
I to jest sedno - człowiek to składak w trybie “ciągła aktualizacja”, instrukcja ma zwyczaj ginąć w szufladzie z paragonami, a sumienie robi za jedyną śrubkę, której jak nie dokręcisz, to cała reszta zaczyna się rozłazić w życiu jak źle złożona szafka.
Pozdrawiam.

Jastrz
Jastrz
2026-02-07
Opisując człowieka, jak mechanizm do samodzielnego złożenia odwróciłeś hierarchię. Dla mnie człowiek to wyposażona w sumienie nieśmiertelna dusza "obrośnięta" zwierzęciem. Dla Ciebie miks organów (zwierzę), do którego na końcu dokłada się sumienie, które nie pasuje do niczego. I jak mam Ci uwierzyć, że to sumienie "trzyma wszystko"?


sturecki
2026-02-07
Nie odwróciłem hierarchii “na wiarę” – ja ją odwróciłem “na obrazek”, bo mechanika lepiej niesie żart i ból naraz.
Ty mówisz: dusza pierwsza, zwierzę jako futro – i to jest spójne.
Ja czasem mówię: zwierzę działa, a sumienie jest jak część z innej paczki – bo tak się to czuje w praktyce, kiedy ciało chce swoje, a sumienie nagle mówi: “ej, nie rób tego”.
I czemu miałbyś uwierzyć, że sumienie trzyma wszystko?
Bo to jedyna rzecz w człowieku, która potrafi powiedzieć “stop” wtedy, gdy reszta krzyczy “jeszcze” – i nawet jak nie zawsze wygrywa, to jest tym, co w ogóle robi z nas kogoś, a nie tylko coś.

Viola Arvensis
Viola Arvensis
2026-02-07
Uśmiecham się przy Twoim wierszu - jest zabawny i mądry.

Bystrości umysłu można Ci pozazdrościć.

I tak sobie pomyślałam, że mam przeładowanie śrubkami - gdzie jest jakiś najbliższy skup złomu ?
;)



sturecki
2026-02-07
No jasne - chciałbyś podkręcić spokój jak śrubę, żeby życie samo się ustawiło, ale wygląda na to, że ten jedyny klucz do “świętego luzu” jest na górze w warsztacie i Bóg go na razie nie pożycza.

Viola Arvensis
2026-02-07
Tak sobie myślę, że jakby mi się udało podkręcić spokój, to reszta sama by się podokręcała.
Ale ten klucz akurat, to chyba sam Bóg trzyma w rękach.

sturecki
2026-02-07
I elegancko - nie złom, tylko klucz w dłoń i po kolei, bez szarpania.
Co byś najpierw podkręciła: sen, ruch, czy ludzi wokół siebie?

Viola Arvensis
2026-02-07
Dobre pytanie, choć w moim przypadku chodzi chyba wyłącznie o kolejność.

A skoro nie złomować jak radzisz, to chyba trzeba coś podokręcać zwyczajnie.

sturecki
2026-02-07
No to nie złomuj się tak od razu - śrubki się czasem tylko luzują, a nie są do wyrzucenia.
Co Ci się najbardziej “przeładowało”: głowa, serce, czy zwykłe zmęczenie?

Marek Żak
Marek Żak
2026-02-07
Złożenie organów i uruchomienie to będzie robot, a dopiero sens, sumienie, uczucia i odpowiedzialność dają różnicę. Ten najlepszy z serii. Pozdrawiam.


sturecki
2026-02-07
Tak - “producent” dał model pod nazwą PIES, a każdy egzemplarz wyszedł jak z innej linii: jeden anioł na czterech łapach, drugi ma wbudowane “ja tu rządzę”, więc zleceniodawca chciał nowy sprzęt, a dostał nową osobowość.

Marek Żak
2026-02-07
Stąd rozczarowanie zleceniodawców, którzy dostawali "nowe" psy, a były charakterologicznie zupełnie do siebie niepodobne.

sturecki
2026-02-07
Tak, to jest jak najbardziej możliwe – bo „charakter” to nie jeden suwak, tylko paczka: temperament + lękliwość + ciekawość + reakcje na ludzi + doświadczenia w krytycznych momentach, socjalizacja, stres, trening, choroby, ból. I jak ta paczka inaczej się poukłada, to dwa psy z tym samym DNA potrafią być dla laika „nie do poznania”.

Marek Żak
2026-02-07
Ale bywa, że one są zupełnie do siebie charakterologicznie niepodobne, więc to może być i 10%.

sturecki
2026-02-07
Bo klon to głównie „to samo DNA”, nie „to samo życie”: nawet firmy od klonowania podkreślają, że klony nie dziedziczą w 100% cech i mogą się różnić.

Marek Żak
2026-02-07
Nie tylko mechanika, w Korei możesz wysłać włos psa i ci zrobią takiego samego, ale, uwaga, charakter może mieć zupełnie inny. To takie naukowe potwierdzenie tej tezy.

sturecki
2026-02-07
Dokładnie: z części zrobisz maszynę, ale człowieka robi dopiero to, co „niewymienialne” – sens, sumienie, uczucia i odpowiedzialność. A skoro ten jest najlepszy z serii, to znaczy, że trafił w ten punkt, gdzie mechanika przechodzi w człowieczeństwo.
Pozdrawiam.

elvie
elvie
2026-02-07
Instrukcją użycia mogą być: dyplomacja, spryt, wyobraźnia itp.
Ale najprostsza, to bycie sobą. Reszta lepiej lub gorzej , jakoś się ułoży, ale zgodnie z własnym sumieniem.


sturecki
2026-02-07
Masz rację – dyplomacja, spryt i wyobraźnia to fajne narzędzia, ale bez „bycia sobą” robią się tylko sztuczkami. A najprostsza instrukcja naprawdę brzmi: żyj po swojemu, tak żeby sumienie nie musiało cię budzić w nocy – i wtedy reszta, lepiej czy gorzej, jakoś się układa.

wandaw
wandaw
2026-02-07
Świetny! Nieraz mam podobne skojarzenia
Pozdrawiam serdecznie 6/5


sturecki
2026-02-07
Dzięki - i fajnie, że masz podobne skojarzenia, bo wtedy wiersz działa jak wspólne „kliknięcie” w głowie - jeden widzi to samo, tylko innymi słowami.
Pozdrawiam serdecznie.

Kornel Passer
Kornel Passer
2026-02-07
Coś jakby poradnik "Mały majsterkowicz" albo "Zrób to sam". Takie spojrzenie z dystansu na nasze jestestwo czasem się przydaje, by odpocząć od poważnego rozważania naszej jednak niewesołej egzystencji... Pozdrawiam:)


sturecki
2026-02-07
Tak – taki „Zrób to sam: Człowiek”, tylko że śrubki lubią się gubić, a instrukcja jest pisana drobnym druczkiem na sumieniu – i ten dystans czasem ratuje, bo pozwala się uśmiechnąć do własnej niewesołości, zamiast w niej ugrzęznąć.
Pozdrawiam.

Elżbieta
Elżbieta
2026-02-07
Nie jesteśmy "konstruktem doskonałym", nawet jeśli z determinacją tu i ówdzie dokręcimy śrubkę, bo liczy się to, na ile w nas człowieka, sumienie podpowiada, jeśli chcemy je słyszeć.
Gratuluję 500 wiersza !
Serdecznie pozdrawiam, Staszku:)⭐️


sturecki
2026-02-07
Dokładnie: śrubki można dokręcać do woli, ale o „jakości człowieka” decyduje nie regulacja, tylko sumienie – pod warunkiem, że nie ustawimy go na tryb cichy.
A na ilość wierszy już nie zwracam uwagi ... staram się pisać codziennie.
Dziękuję i pozdrawiam.

Krystek
Krystek
2026-02-07
Wspaniała instrukcja obsługi ciała i duszy.
Tylko nie zawsze udaje się przestrzeganie.
Pozdrawiam serdecznie z uśmiechem:)


sturecki
2026-02-07
No właśnie - instrukcja jest, tylko ręka leci na “pomiń” i potem zdziwienie, że coś nie tak.
Pozdrawiam.

Odyseusz62
Odyseusz62
2026-02-07
Temat to ogólnie znany że człowiek to przecież nie mechanizm.
Pozdrawiam.


sturecki
2026-02-07
Kontrola to u nas raczej „wypożyczona”, czasem działa jak marzenie: idzie oddech, krok, ręka, wszystko słucha – i to są te piękne chwile.
A reszta … cóż, człowiek próbuje to opisać, filozofuje, błądzi, a ciało i tak robi swoje i tylko od czasu do czasu daje nam złudzenie, że trzymamy kierownicę.

Odyseusz62
2026-02-07
Kontrolujemy tyle na ile nam pozwolono i to są piękne chwile mieć ciało pod kontrolą.
A jak to robimy i o co w tym wszystkim chodzi nie jeden filozof już w tym pobłądził.

sturecki
2026-02-07
Jasne, że nie mechanizm - tylko czasem działa jakby miał śrubki poluzowane i instrukcję w obcym języku.
A skoro nie mechanizm to co? Ciało, co robi swoje, czy człowiek, co udaje, że ma nad tym pełną kontrolę?

andrew
andrew
2026-02-07
Instrukcje dobre mamy,
lecz ich nie sluchamy,
stąd często upadamy.

Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia


sturecki
2026-02-07
Tak - instrukcja jest, tylko my ją czytamy dopiero po upadku - a potem się dziwimy, że „należało nie przekraczać dawki codzienności”.
Pozdrawiam.

jolka
jolka
2026-02-07
Instrukcja obsługi i anatomia funkcjonalna,zgranie materii z duchem.Kak to maszyneria,psuje się z czasem..myślę,że dołączysz instrukcję samonaprawy...


sturecki
2026-02-07
Pewnie – tylko ta „instrukcja samonaprawy” u człowieka rzadko bywa techniczna, i faktycznie bardziej życiowa: sen, ruch, mniej trucizn w głowie, więcej prostych rozmów i czułości – bo maszyneria psuje się z czasem, ale serwis robi się codziennie, małymi rzeczami.
Pozdrawiam.

Waldi1
Waldi1
2026-02-07
świetnie skonstruowałeś ten wiersz i dużo prawdy w nim jest ... spadam spać ...rano muszę pozbierać kości dla miłości w garść i ruszać do Czech i wracać ... dobranoc ...





sturecki
2026-02-07
Dzięki. Niech więc Czechy puszczą cię gładko tam i z powrotem, bez żadnych „przygód po drodze”.
Szerokiej drogi.

dida...<sup>(*)</sup>
dida...(*)
2026-02-07
bardzo ładnie ujęte, każdy z nas to przecież tak skomplikowany i boski mechanizm - z jednej strony genialnie pomyślany, a z drugiej wystarczy mały delikt i wszystko się psuje. pozdrawiam


sturecki
2026-02-07
Dokładnie: konstrukcja jak z nieba, a awarie czasem od drobiazgu – jeden mały „delikt” w środku i cały ten genialny mechanizm zaczyna kaszleć, trzeszczeć albo milknąć.
Pozdrawiam serdecznie.


Autor poleca


Autor na ten moment nie promuje wierszy
Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności