fale 2026.01.14
fale morza wzburzonego
o falochron Twojej obojętności
porozbijały się i utopiły
we własnych łzach słonych
doprawionych pustką
na horyzoncie życia
pogrążyły w odmętach
wodorostami porośniętych
poplątanych i nieuczesanych
jak myśli moje niedawne
nadzieją wypełnione
i pożądaniem
pustki szczelnie wypełniającej
słoik życia zakręcony
zawekowany jak gruszki
z mojego ogrodu dzieciństwem
przepełnionym i rozjaśnionym
drzewo uschło i nie daje
już owoców soczystych
na trawie trochę zgniłków
uśmiecha się z pogardą
przebijającą spod śniegu
właśnie topniejącego
pozostały takie samotne
bo robaki nie zdążyły
ich skonsumować na śniadanie
marzną teraz jak moja dusza
zapomniana i porzucona
na dzikiej plaży nad morzem
jak niepotrzebny strój do opalania
w środku stycznia
czekam z nadzieją
na nocny sztorm
który zabierze mnie w odmęty
nieskończonego oceanu
