Stróż...?
plecy pokazał, poszedł precz.
Do towarzystwa samotność najął
i weź się człowieku w samopas wlecz.
Z wyobraźni mych postaci,
on najważniejszy prawie był...
z moją ilością błędów, wypaczeń,
teraz to chyba będę wył.
Któż szepnie do uszka-zostaw, nie warto?
Kto rękę cofnie znad płomienia?
Kto nie da grywać trefną kartą?
Porażkę, kto w zwycięstwo zmieniał?
Bez namysłu i na skróty, trudniej teraz będzie,
znalazłby się jakiś drugi...bo podobno są wszędzie.
