Lepka mikstura
Z oczu morze łez się leje,
Nic nie widzę już od rana,
cała jestem zapłakana.
Kap, kap płyną łzy
W łez kałuży muszę żyć
Nieprzespane noce,
Przepłakane dni.
Jadę więc do okulisty,
By wyleczył wzrok mój mglisty.
Lekarz w oczy mi zagląda,
Drapie w głowę i spogląda.
Mówi: „Co to za mikstura?
W oku jakaś gęsta chmura!”
Spojrzał w lewe, spojrzał w prawe,
Już się bierze za naprawę.
Ja wyciągam z dna torebki,
Swój flakonik, nieco lepki.
Mówię głośno, z dumną miną:
„Leczę się Styrozoliną!”
Lekarz spojrzał na flaszeczki,
Co wyjęłam z torebeczki
Aż go chwycił śmiech w podbrzuszu.
„TO SĄ KROPLE, LECZ... do uszu ”
Kap, kap, znikły łzy,
I pozbyłam się już mgły.
Choć tak głupie błędy,
Mogły zabrać sny.
Morał z tego mam na lata,
Gdy cię oczny ból przygniata:
Zanim wlejesz kropli deszcze,
Sprawdź, czy okiem słyszysz jeszcze!
31-05-2026
GrzesioR
