Czary-mary
To takie dziwne, poplątane
Ja nie rozumiem już niczego
Chyba z łóżka dziś nie wstanę
Powiem tak: już nie będę
Więcej na uśmiech się nie zdobędę
Na te śmieszki i uśmieszki
Dość mam wszystkiego
Te ciągłe wybryki i grzeszki
Dość mam tego
Bawisz się mój miły
Nie rozumiem sensu – mój drogi
Masz umysł tak zawiły
Chyba nikt nie zrozumie – nawet bogi
Albo inne duchy, mary
Nic nie zrozumieją – drogi mój
To na pewno czary-mary
Ten uśmiech Twój
Ja płaczę i znów się śmieje
Sama z siebie – wiesz kochany
I w ramionach w myślach mdleje
Zakochałam się – o rany
I tak myślę, i w tych myślach roję
Że to może Ty, że my dwoje
Co z tego, że nie tak, że inaczej
To nie ważne chyba – raczej?
Ja Cię kocham mój kochany
Zakochałam się – o rany!
