To szczęście że za oknem sroga zima
okazuje się że
Zołza pantoflem mnie przygniata
to ciężar nie lada
pod dywan na stojąco wchodzę
gdy spojrzy tańczę na jednej nodze
sypiam na stojąco w ciemniej piwnicy
dobrze że nie wylądowałem na ulicy
myję się w rzece lub przydrożnym stawie
bo twierdzi tak jest taniej
zjadam okruszki co spadną ze stołu
dzięki temu nie chodzę głodny
chociaż kości mam obciągnięte starą skórą
to Zołza moja zawsze jest górą
i złego słowa o niej nie powiem
chociaż od niej dostaję kijem po głowie
lodu przyłożę i guz znika jakie to szczęście
że za oknem mroźna zima
