Cyganeria
W sercu płonęła młodość barwną tęczą,
pachniało bzami i pocałunkami.
Lato tryskało miłością młodzieńczą,
w sercu płonęła młodość barwną tęczą.
Pieśń o miłości tonacją dziewczęcą
niosła się sennie ponad ogniskami.
Pachniało bzami i pocałunkami.
W sercu płonęła młodość barwną tęczą
Swawolne iskry splatały się z dymem,
stepem płynęły cygańskie melodie.
Smyczek po strunach wzdychał rzewnym tonem,
gdy smugi iskier splatały się z dymem.
Młodości! Tobie stoi świat otworem!
Niech rozbrzmiewają cygańskie rapsodie…
Swawolne iskry splatają się z dymem,
niech płyną stepem cygańskie melodie.
Gubią się myśli w labiryncie słowa,
wirują, tańczą, wabią kolorami.
Tęskni i płacze ma dusza jałowa,
gubiąc myśl płodną w labiryncie słowa.
Łka rzeczywistość, niegdyś szafirowa,
dziś zapomniana, odchodzi wraz z snami.
Gubią się myśli w labiryncie słowa;
i choć wirują, nie drżą kolorami.
