Brzeg od środka
nie zatrzymuj
oddechu —
on zna drogę
do domu
pozwól mu płynąć
niech ulgę przywoła,
próg ciszy otworzy-
niech w tobie zawoła
stoję
z boku
w półkroku —
niepewnie
z dłonią na sercu
oddycham
powoli
powietrze
osuwa się
w głąb przełyku-
cicho, głęboko
żebra miękną
rozchylają się lekko-
stają się brzegiem
dla fali oddechu
fala unosi się
kołysze i kładzie,
opada łagodnie-
powraca do siebie
ciało wie pierwsze-
bez słów
i sporów
że oddech
jest naszym domem
