Anioł
A.A. Milne
— powiedział mały anioł.
„Wtedy świat wydaje się spokojniejszy.”
Kołysał nogami nad śpiącym miastem,
między kominami,
udając odbicie księżyca.
Aż ktoś spojrzał w górę.
— „Jak ty się właściwie trzymasz?”
Anioł nie odpowiedział od razu.
Księżyc nieco przygasł między kominami.
— „Chyba słabo”—
powiedział cicho.
— „Ale tylko trochę.
Reszta nadal udaje światło.”
Poruszył skrzydłami,
jakby zaraz miał zniknąć między dachami.
Łatwiej wisieć nad cudzym snem jak spokojne światło, niż przyznać, że własne skrzydła już od dawna są ciężkie.
