Nieoswojona
w lustrze poprawia włosy
przygryzając dolną wargę
by usta stały się czerwieńsze
jak niegdyś gdy dawały słodycz
mówią że lustro nie kłamie
bo kłamią
życie nie mija tak szybko
gdzie była przez cały ten czas
ta kobieta w lustrze?
jest w niej tyle czułości zatrzymanej
odłożonej na później na jutro
dla niego dla nich
tyle miłości w oczach ciemnych
jak kasztany
i zapach wiosennych traw
w oknie dokarmia księżyce -
głodne rajskie ptaki
zaplata srebrne grzywy
jednorożcom mknącym po niebie
tylko ciało lekko drży
gdy zapina bluzkę
albo podaje kawę
pamięta nabrzmiałe mlekiem
piersi
biały welon i rozłożyste drzewo
pod którym stawiała
dziecięcy wózeczek
to było dawno i niedawno
powtarza się wspomnieniem
przybliżając tęsknoty
lustro nie kłamie
uciska duszę niczym tampon -
krwawienie
jestem twoim lustrzanym odbiciem
patrzę na ciebie
wciąż nieoswojona
