POMIAR SUMIENIA
rano przykładam sumienie
jak termometr do czoła
i udaję, że wynik jest obiektywny
bo ma kreski
nie od działki
mierzę je w sklepie
na taśmie
między chlebem a „promocją”
czy przepuściłem człowieka
czy tylko swoje zmęczenie
w pracy ma jednostkę „spokój”
im większy
tym mniej pytań
tym łatwiej podpisać
cudzą nieobecność
na ulicy sumienie reaguje ruchem
odruchem, wymówką
liczę kroki:
podejdę czy przejdę
wieczorem zmywam je w łazience
woda szumi
a ja myję ręce
z dnia
albo z ludzi
wypłukuję sercu alibi
i jeszcze jedno:
ile waży „nic nie zrobiłem”
w twojej kieszeni
kiedy dla kogoś obok
robi się coraz mniej?
