Zapatrzenie
Ciężkich oddechów pragnień stłumionych
Powietrze którym karmię me płuca
Jest takie rzadkie, nienasycone
Tak bardzo ulotną i nieuchwytną
Zdaje się myśl, ta jedna jedyna
To jedno oblicze zaklęte w istnienia
Obecność i trwanie, duszy makijaż
Osiadły na ustach uparcie głoszących
Wolę przetrwania pomimo lęku
Cieniący się skrycie na dłoniach powiek
Otwartych i hojnych spojrzeniem dźwięków
Odcieni, konturów, formy najczystszej
Dla tęsknot od dawna niewypowiedzianych
Pragnę zapatrzeć się w to spojrzenie
Zabłądzić w pejzaż tak bosko nieznany
I odczytywać go stale na nowo
W każdym świtaniu zastanym wspólnie
Nad brzegiem naszych snów na jawie
Choć wiem, że ze mną to może być trudne...
