Twoje oczy
Rozsianej pomiędzy gwiazd plemionami
Lubię przemierzać przepastne ciemności
Obejmujące mnie ramionami
Galaktyk rozwichrzonych na wietrze
Światów odległych i dzikich
Lubię gdy noc przeszywa mnie dreszczem
Zaklętych podszeptów jęków i syków
Lubię poddawać się wszechczerni mroku
Poznawać bezdeń odcieni i odczuć
Przyglądać się jej przez dziurkę od klucza
Twych tak kosmicznie otwartych oczu
W bezkresne spojrzenie na oślep się rzucać
Co noc co chwila co przebłysk pragnienia
Wdzierając się coraz to głębiej i ciemniej
W najgęstsze jądro twojego istnienia
