Poranek
Musiał odpaść w nocy.
Przykleiłam go między skrzydłokwiat a zegar,
żeby nie czuł się samotny.
Potem przez godzinę przekładałam światło z miejsca na miejsce,
bo uparło się siedzieć tam,
gdzie nie powinno.
W moim domu przedmioty mają swoje zdanie.
Nawet spokój ma swoje kapcie,
które często piorę.
Krzesła są pamiętliwe,
a lustra hodują drugie dna.
Kolory rozmnażają się po cichu,
gdy nikt nie patrzy.
Dlatego zostawiam im przestrzeń.
Nigdy nie wiadomo,
który z nich pewnego dnia
nauczy dym latać.
