Moja Jennifer
Od Balearów po Big Ben,
Jennifer mnie, ta piękna Lopez,
wciąż wabi niczym złudny sen.
Nie wiem dlaczego tak się
dzieje,
szukam powodu (patrz przyczyny) -
zwłaszcza, gdy w scenach się zaśmieje.
Usta pamiętam tej dziewczyny...
Kogoś mi Lopez przypomina -
wtedy, gdy sceny gra zmysłowe.
Jennifer - bóstwo, Prozerpina
oraz te oczy jej brązowe.
Porwałbym chętnie ją w ramiona,
jak to bywało już antycznie,
Jennifer polska , ulubiona ,
którą uwielbiam...platonicznie.
Nie wiem jak mam to wytłumaczyć,
czemu przed wami myśli zdradzam?
Brąz oczu proszę mi wybaczyć,
ja dla nich ciągle się odradzam.
Tak, tak - odradzam się mitycznie.
