zła łza
Byłaś dźwiękiem z bliską duszą. Byłaś blaskiem, co lód skruszył.
Jesteś krzykiem roztarganym:
wytrwam? (zraniony na amen). Kroplą spływam po kamykach; wiersza słowem się zamykam:
Zgaszanie ciąg wątku odbiera,
a wieczór przytłumia animusz.
Najłatwiej jest leżeć Q czekać,
pogodzić się, gdy już odeszłaś;
π'mroczne więc szare niebiosa jak nie baj co, dziennie na oślep
bo chwila zbyt szybko odniosła
samemu nie dało się po-strzec!
Nie chcę zwalczyć - nie ma o co
posiedziałem (jak dzień z nocą):
rozmarzyłem się w przeszłości lecz w niej zobaczyłem: dosyć!
Dziś wiem - to nie twoja wina;
co mieliśmy (choćby milcząc)..
..aby zrzucić w siebie przyjaźń
było (z niebem).. nie zaczynać.
