zła łza
byś roztrważać mogła przestać.
Byłaś dźwiękiem.. 'bliską duszą'.
Byłaś blaskiem, co lód s'kruszył.
Jesteś krzykiem z roztarganym:
'wytrwam?' (zraniony na amen).
Kroplą spływam po kamykach:
wiersza słowem się zamykam;
Pomroczne więc szare niebosa
a nie jak codziennie: niebieskie;
nas chwila zbyt szybko minęła,
samemu nie dało się do'strzec.
Zgaszanie ciąg wątku odbiera,
a wieczór przytłumia animusz.
Najłatwiej jest leżeć i czekać;
pogodzić się, że już odeszłaś.
Nie chcę walczyć - nie ma o co:
posiedziałem, jak dzień z nocą;
rozmarzyłem cię z przeszłości
lecz w niej zobaczyłem: dosyć!
..aby zrzucić z siebie wszystko
co mieliśmy.. (choćby milcząc).
Dziś wiem; to nie twoja wina;
było z niebem.. nie zaczynać!
