Rendez-vous /Sonet ~ № 313
W czarnej koronce co ciało opina
Idzie przez salę biodrami kołysze
Zaklina tętno w aksamitną ciszę
Słodka jak grzechu najstarsza godzina
W dłoni jej błyszczy diamentowa czara
Nektar przytłumia lękliwe wołania
Budząc w nas nagłe o prawdę pytania
Pod makijażem ukryta twarz stara
Lśni na jej szyi pętla z pereł biała
Ona jest bramą co się nie domyka
Wabi nas w otchłań gdzie myśl nie dociera
Czy to nagroda czy to klęska cała
Gdy zmysł ostatni w jej uścisku znika
Kto wie co za tą kurtyną otwiera
~ Pióro Amora ~
© XII.I.MMXXVI
