Pożegnanie
Nie dałeś mi początku —
dałeś mi trwanie.
czy istnieją właściwe słowa
na pożegnanie kogoś,
kto nie był ze mną od początku…
a jednak był.
Przez tyle lat
Twoja obecność była moim spokojem —
jak światło w oknie
w najciemniejsze noce.
Jak drzwi,
które nigdy się przede mną nie zamknęły.
I dopiero teraz rozumiem,
jak bardzo można należeć do człowieka,
z którym nie dzieli się krwi.
Spędziliśmy życie,
ucząc innych znaczeń.
Lecz łączyło nas coś więcej niż zawód —
to samo przekonanie,
że młodego człowieka
nie prowadzi się krzykiem.
Byłeś rodzicem
w drobnych rzeczach.
W obecności.
W cierpliwości.
W miłości, która się nie kończy.
Zostawiłeś po sobie ciężar —
jakby ktoś wyjął ze świata
jeden cichy punkt oparcia.
Dziękuję Tato…
że mnie wybrałeś.
